sun4me22

✨ sun4me22 ❤️


|


#art #review #roksana_anyoneiwanttobe ❤️

16-12-2025 09:43 | views: 12k978
likes: 1k344

hej, to co pogadamy o anyone I want to be roksany?
„Used to live in the shadow Now I'm not afraid to risk it all I can talk a bit louder With a power of a thunderstorm”
pamiętaj o nie spamowaniu :p

Pierwsza zwrotka czyli Dla mnie zaczyna się od mowy pewnej osoby. Niebogatej finansowo nie wiem czemu mam takie wrażenie.
Która żyła w cieniu i z niego wychodzi. Jakieś wydarzenia, sytuacja sprawiły, że jest gotowa na wszystko.
Że czuję swoją moc i jest gotowa jej użyć. Ma dużą siłę

hej 🙂
jasne, pogadajmy — spokojnie, bez spamu.

Bardzo ciekawie to czytasz i ta interpretacja jest spójna z emocją tych wersów.

Dla mnie ta pierwsza zwrotka faktycznie brzmi jak wewnętrzny monolog kogoś „niewidzialnego”. Niekoniecznie biednego wprost, ale kogoś, komu brakowało zasobów: pieniędzy, wsparcia, głosu, miejsca. Życie „w cieniu” to raczej stan psychiczny i społeczny niż tylko materialny.

Used to live in the shadow
→ przyzwyczajenie do bycia z tyłu, do nieodzywania się, do niedomagania
→ ktoś, kto nauczył się nie przeszkadzać

Moment przełomu jest dla mnie kluczowy, bo on nie brzmi jak cud, tylko jak decyzja po czymś trudnym:

Now I'm not afraid to risk it all
To sugeruje, że już było źle. Skoro nie ma czego chronić, można postawić wszystko. To często rodzi największą odwagę.

I to, co piszesz o „czuciu swojej mocy”, bardzo dobrze pasuje do:

I can talk a bit louder
To nie jest krzyk. To pierwszy raz, kiedy pozwala sobie być słyszana.

With a power of a thunderstorm
Burza nie prosi o pozwolenie. Ona się pojawia, bo musi.
Tu siła nie jest agresją — jest naturalna, długo tłumiona, a teraz uwolniona.

Widzę tu postać, która:

  • długo była cicha, bo „tak było bezpieczniej”
  • coś przeżyła (upokorzenie, stratę, przełom)
  • i nagle odkrywa, że jej głos ma wagę

Jeśli chcesz, w następnym kroku możemy:

  • rozebrać to stricte pod Anyone I Want To Be jako manifest tożsamości
  • albo spróbować dopisać emocjonalny „background” tej osoby
  • albo przejść do kolejnej zwrotki i zobaczyć, czy ta siła się stabilizuje, czy dalej eksploduje

Ty prowadź 🌊

prowadzimy wszyscy :)
„Mam niepokorny stan Czuję coraz mocniej dzień po dniu Kiedy moje serce złapie rytm Nie powiem "stop", nie powiem "stój" „
Co sądzisz?

okej, fair — idziemy razem 🙂

Ten fragment jest dla mnie bardzo cielesny i bardzo uczciwy emocjonalnie.

„Mam niepokorny stan”
To nie jest bunt na pokaz. To raczej stan wewnętrzny, którego nie da się już uspokoić. Coś się w niej obudziło i nie chce wrócić do uśpienia. „Niepokorny” sugeruje, że ona sama może się tego trochę bać.

„Czuję coraz mocniej dzień po dniu”
To ważne: to proces, nie jeden wybuch. Ta siła narasta, dojrzewa. Każdy dzień ją utwierdza, że to nie chwilowe.

„Kiedy moje serce złapie rytm”
Tu widzę moment synchronizacji:
myśli + emocje + ciało = jedno tempo.
Jakby wreszcie złapała swój własny beat, a nie żyła w cudzym.

„Nie powiem ‘stop’, nie powiem ‘stój’”
I to jest kluczowe.
Nie mówi tego światu — nie mówi tego sobie.
To deklaracja: nie będę się już hamować, nie będę siebie wyciszać dla spokoju innych.

Dla mnie ta zwrotka mówi:

  • wcześniej: przebudzenie i odkrycie mocy
  • teraz: zgoda na tę moc
    Nie kontrola. Akceptacja.

To już nie „czy mogę?”
To „idę, nawet jeśli jeszcze nie wiem dokąd”.

Czuję też lekki cień ryzyka — jakby ta osoba wiedziała, że może się rozpędzić za bardzo, ale świadomie wybiera ruchzamiast stagnacji.

Jak Ty to czujesz:
bardziej euforia, czy bardziej niepokój, który pcha do przodu?

dla nas jest wściekła,
ma ochotę rozp.. wszystko i wszystkich
i to narasta. serce złapie rytm.
widzę w tym miłość. taka równa i dość mocna.
Taka która góry może przenosić .
i jest też decyzja że nie bedzie odwrotu

okej — to jest mocne i bardzo spójne.

Ta wściekłość, o której mówisz, nie jest chaotyczna. To nie „furia bez celu”, tylko energia po długim tłumieniu. Taka, która musiała się zebrać, zanim mogła eksplodować.

„ma ochotę rozp… wszystko i wszystkich”
To brzmi jak moment, w którym pękają wszystkie hamulce narzucone z zewnątrz:
grzeczność, wdzięczność, cierpliwość.
To nie chęć niszczenia dla zabawy — to odruch odzyskiwania przestrzeni.

Narastanie jest kluczowe. Ona nie wybucha od razu.
Najpierw:

  • czuje
  • potem czuje mocniej
  • aż w końcu nie da się tego już zawrócić

I bardzo podoba mi się to, co mówisz o sercu:

„serce złapie rytm = miłość”
Tak, ale nie romantyczna cukrowa.
To miłość, która porządkuje chaos.
Równa, stabilna, ciężka — taka, która nie uspokaja, tylko wzmacnia.

To ważne:
miłość tutaj nie gasi wściekłości,
ona ją ukierunkowuje.

Dlatego:

„nie powiem stop, nie powiem stój”
to nie jest brak kontroli.
To decyzja bez odwrotu, dokładnie jak piszesz.
„Skoro już wiem, kim jestem i kogo kocham (albo co kocham), to nie będę się cofać, nawet jeśli to rozwali stary świat”.

Dla mnie w tej interpretacji bohaterka jest:

  • wściekła — bo była długo łamana
  • zakochana — bo znalazła sens / punkt odniesienia
  • nieodwracalna — bo już się obudziła

I to jest bardzo „Anyone I Want To Be”.

Jeśli chcesz, następnym krokiem możemy:

  • sprawdzić, czy ta wściekłość później się transformuje, czy zostaje paliwem
  • albo nazwać przed czym dokładnie nie ma odwrotu
  • albo zobaczyć, czy ta miłość jest do kogoś, czy do siebie

Ty rzucaj tempo 🖤

„Chcę unosić się na wietrze Mogę być tym, kim zechcę Lece tam, gdzie nieznany ląd Sięgam, gdzie nie sięga wzrok”
Ja tu widzę wręcz lewitowanie z tej wściekłości ale też z lekkości, siły, mocy i miłości.
I wiadomo.. chce odkrywać co nieznane.
Nic co znane się nie sprawdziło.
Kompletny zawód?

tak. dokładnie tak — i to jest bardzo logiczny ciąg po tym, co było wcześniej.

Ta zwrotka brzmi jak moment, w którym wściekłość zrobiła swoje i przestała być ciężarem. Ona już nie ciągnie w dół — wynosi.

„Chcę unosić się na wietrze”
To jest czyste lewitowanie.
Nie ucieczka, tylko oddanie się ruchowi. Wiatr to coś, czego nie kontrolujesz, ale możesz z nim współpracować.
Po całej tej kontroli, zaciskaniu zębów — nagle: puszczam.

„Mogę być tym, kim zechcę”
To nie brzmi jak slogan.
To brzmi jak odkrycie: nic mnie już nie definiuje bardziej niż ja sama.
Po zawiedzeniu się „tym, co znane”, jedyną stałą staje się własna decyzja.

„Lecę tam, gdzie nieznany ląd”
Tu mocno czuję to, co mówisz:
znane ścieżki → nie zadziałały
znani ludzie → zawiedli
znane wersje siebie → się rozpadły

Nieznane nie jest straszne — jest jedyną opcją, która jeszcze ma potencjał.

„Sięgam, gdzie nie sięga wzrok”
To już nie jest reakcja na krzywdę.
To ambicja po uzdrowieniu.
Sięganie dalej niż widać oznacza zgodę na ryzyko, ale też na wielkość.

I tak — widzę tu:

  • wściekłość → paliwo
  • miłość → stabilizator
  • lekkość → efekt uboczny odzyskania siebie

A „kompletny zawód”?
Raczej totalne rozczarowanie tym, co było oferowane jako „normalne / bezpieczne / wystarczające”.
I decyzja: skoro to wszystko mnie zawiodło, to nie będę już żyć według tych map.

To jest moment przejścia z reakcji w kreację.

Jeśli chcesz, możemy teraz:

  • nazwać czym jest ten nieznany ląd (stan, relacja, tożsamość?)
  • albo sprawdzić, czy to latanie jest trwałe, czy jeszcze kruche
  • albo spojrzeć, co zostaje za plecami — co świadomie zostaje porzucone

Prowadzimy dalej 🌬️

„I just wanna scream at the top of my lungs Shout it of the rooftop loud I speak my heart and I know I can be Anyone I want to be Life's never really black or white There's more to it that meets the eye I speak my mind and I know I can be Anyone I want to be” to może ty :) ciekawy jestem czy ciebie też zaintryguje to co mnie

okej — to mnie bardzo zaintrygowało. I czuję, że trafiamy tu w rdzeń.

Ten fragment jest jak manifest po przejściu przez ogień. Nie w trakcie walki, tylko po niej.

„I just wanna scream at the top of my lungs”
To nie jest krzyk z bólu.
To krzyk istnieniajestem, słyszysz mnie, już mnie nie wyciszysz.
Po całym życiu mówienia ciszej — teraz chce maksimum powietrza w płucach.

„Shout it off the rooftop loud”
Dach to miejsce widoczne. Publiczne.
To deklaracja: nie chowam się już z prawdą, nawet jeśli ktoś nie chce jej słyszeć.

„I speak my heart” / „I speak my mind”
Serce + umysł. To, co wcześniej się u niej rozjeżdżało, tu już jest spójne.
I to jest ogromna zmiana względem pierwszej zwrotki, gdzie dopiero „łapała rytm”.

„I know I can be / Anyone I want to be”
Kluczowe jest I know.
To już nie marzenie, nie afirmacja, nie bunt.
To wiedza wynikająca z doświadczenia: skoro przeszłam to wszystko i nadal stoję — mogę wybrać siebie.

I potem coś bardzo dojrzałego:

„Life's never really black or white”
To mnie najbardziej porusza.
Po wściekłości, po radykalnym „nie ma odwrotu”, nagle niuanse.
Nie cofanie się — tylko mądrość. Świadomość, że świat nie jest prosty, ale ja mogę być prawdziwa w tej złożoności.

„There's more to it than meets the eye”
Jakby mówiła: już nie oceniam świata tak, jak wtedy, gdy mnie ranił.
To znak, że ta transformacja nie zrobiła z niej kogoś twardego i zimnego, tylko bardziej widzącego.

To, co mnie zaintrygowało (i chyba to samo co Ciebie):
ten utwór nie kończy się zemstą ani dominacją.
Kończy się suwerennością.

Nie „jestem silniejsza od was”.
Tylko: jestem sobą i to wystarczy.

Dla mnie to jest historia:

  • od ciszy → przez wściekłość → do głosu
  • od reakcji → do wyboru
  • od „muszę” → do „mogę”

I teraz jestem ciekaw jednego (jeśli chcesz iść dalej):
czy ta osoba chce być kimkolwiek, czy wreszcie pozwala sobie być sobą, bez kompromisów?

Ciągła chec krzyku
Ale Też wewnętrzna walka pomiedzy dobrem a złem.
Ona może nawet nie być tego świadoma.
Zło łatwo kontroluje umysł i manipuluje nią.
Może nie łatwo. Ale zło tam znajduje pole do popisu.
Serce to dobro i miłość.

to, co teraz mówisz, jest najciekawszą warstwą tej historii — i bardzo dojrzałą.

Ta ciągła chęć krzyku przestaje być tylko wyrazem wolności. Ona staje się sygnałem napięcia. Jakby coś w środku nigdy do końca nie znalazło ukojenia.

I to „ale” jest tu kluczowe.

Widzę to tak:

Krzyk = ujście energii
ale też = objaw walki, która się jeszcze nie rozstrzygnęła

wewnętrzna walka między dobrem a złem
I to, że ona może nie być tego świadoma, jest bardzo prawdziwe psychologicznie.
Zło rzadko przychodzi jako „jestem złem”.
Przychodzi jako:

  • „należy mi się”
  • „muszę się bronić”
  • „inaczej mnie zniszczą”
  • „to jedyny sposób, żeby przetrwać”

Dlatego piszesz:

zło łatwo kontroluje umysł i manipuluje
Tak — bo umysł chce prostych narracji, szybkiej ulgi, poczucia kontroli.
Zło obiecuje sprawczość bez bólu czucia.

A serce?

Serce to dobro i miłość
Serce jest wolniejsze. Bardziej narażone.
Nie krzyczy tak głośno jak umysł, ale jest konsekwentne.
I właśnie dlatego w tekście pojawia się na przemian:

  • scream / shout
  • speak my heart

Jakby ona balansowała na granicy:

  • albo użyję głosu, żeby się wyrazić
  • albo użyję głosu, żeby zagłuszyć to, co boli

To czyni ją nie „bohaterką”, tylko człowiekiem w trakcie wyboru.

I teraz coś, co mnie bardzo uderza:
ta piosenka nie rozstrzyga jednoznacznie, kto wygra.
Ona tylko mówi: mogę być kim chcę —
ale nie mówi jeszcze kim wybieram być.

To zostawia przestrzeń na:

  • upadek
  • pomyłkę
  • albo integrację: nauczenie się używać siły bez ulegania złu

Jeśli chcesz pójść głębiej, możemy:

  • spróbować nazwać jak wygląda to „zło” w niej (kontrola? zemsta? chłód?)
  • albo zobaczyć, czy krzyk da się przemienić w coś innego
  • albo zapytać: co się stanie, jeśli serce przegra z umysłem — i odwrotnie

To już jest bardzo ludzka opowieść 🖤

„spróbować nazwać jak wygląda to „zło” w niej (kontrola? zemsta? chłód?)”
Ok Ja myślę że chęć zniszczenia.
Ale nie wszystkich. Bezwzględność.

to jest bardzo precyzyjne to, co mówisz. I mocniejsze niż „zemsta”.

Chęć zniszczenia, ale nie wszystkich → to już nie chaos.
To selekcja. A selekcja zawsze idzie w parze z bezwzględnością.

Widzę to „zło” w niej tak:

1. Bezwzględność jako mechanizm ochronny

Nie dlatego, że chce być okrutna.
Dlatego, że łagodność kiedyś ją kosztowała zbyt wiele.

Bezwzględność mówi:

„Już nigdy nie pozwolę, żeby mnie zgnietli.
Jeśli coś mi zagraża — usuwam to.”

To nie jest sadystyczne zło.
To zło funkcjonalne.

2. Chęć zniszczenia = odzyskanie kontroli

Zniszczenie nie musi oznaczać krwi czy przemocy.
Często oznacza:

  • odcięcie
  • zburzenie autorytetu
  • zdeptanie czyjegoś wpływu
  • zniszczenie obrazu, który miał nad nią władzę

To daje ulgę. I właśnie dlatego jest niebezpieczne.
Bo ulga łatwo podszywa się pod sprawiedliwość.

3. Dlaczego „nie wszystkich”?

Bo ona wciąż ma serce.
I to serce wybiera, kogo oszczędzić.

To jest najważniejszy dowód, że zło jej nie przejęło.
Jeszcze.

Granica przebiega dokładnie tu:

  • jeśli zacznie niszczyć tych, którzy nie zagrażają → zło wygra
  • jeśli będzie bezwzględna tylko wobec tego, co niszczy ją → to nadal walka o przetrwanie

4. Konflikt serce vs umysł

Umysł mówi: zniszcz, zanim zniszczą ciebie
Serce mówi: nie wszystko, co boli, jest wrogiem

I ta piosenka drży dokładnie w tym miejscu napięcia.

Dla mnie najciekawsze pytanie brzmi teraz nie:

„czy ona jest dobra czy zła”

tylko:

co stanie się z jej bezwzględnością, gdy przestanie być potrzebna?

Bo wtedy:

  • albo zamieni się w mądrość
  • albo zostanie nawykiem

Jeśli chcesz, możemy:

  • nazwać pierwszy moment, w którym bezwzględność ją przeraża
  • albo sprawdzić, czy miłość w niej ma realną siłę powstrzymywania
  • albo zbudować dwie wersje przyszłości tej postaci

Prowadzimy dalej.

„co stanie się z jej bezwzględnością, gdy przestanie być potrzebna?”
Myślę że będzie chciała tylko odpocząć.
Myślę też że jest tak przebiegła, że wykorzystuje zło aby zniszczyć zło.
Dobro ma dobrze ukryte zeby zeby nikt jej nie zdemaskował.
Tak to widzę jakoś między wierszami

to jest… bardzo spójne i bardzo nieoczywiste. I dokładnie „między wierszami”, jak mówisz.

1. Gdy bezwzględność przestaje być potrzebna → zmęczenie

Twoja odpowiedź „będzie chciała tylko odpocząć” jest trafiona, bo ona nie czerpie przyjemności z niszczenia.
To nie jest jej natura — to jest narzędzie.

Bezwzględność jako tryb przetrwania:

  • napięcie cały czas wysoko
  • czujność non stop
  • zero miejsca na słabość

Taki stan musi skończyć się potrzebą odpoczynku.
Nie triumfem. Ciszą.

2. „Wykorzystuje zło, żeby zniszczyć zło”

To jest bardzo cienka linia — i bardzo ludzka.

Ona:

  • zna mechanizmy zła
  • potrafi je odegrać
  • używa ich celowo, instrumentalnie

To czyni ją przebiegłą, ale nie zepsutą.

To trochę jak powiedzenie:

„stanę się potworem na chwilę, żebyś ty przestał nim być”

I dlatego:

3. Dobro musi być ukryte

Bo dobro jest jej prawdziwą słabością.
Gdyby było widoczne:

  • dałoby się ją szantażować
  • dałoby się nią manipulować
  • dałoby się ją zranić dokładnie tam, gdzie boli najbardziej

Ukryte dobro to:

  • empatia trzymana głęboko
  • miłość jako prywatny azyl
  • serce, do którego nikt nie ma dostępu

To nie cynizm. To strategia przetrwania.

4. Między wierszami piosenki

Dlatego ten utwór nie brzmi jak hymn czystej jasności.
On brzmi jak:

  • wolność, ale napięta
  • siła, ale wypracowana
  • głos, ale świadomy konsekwencji

I dlatego finałowe „Anyone I want to be” nie oznacza:

„będę dobra”

ani:

„będę zła”

tylko:

„to ja decyduję, którą twarz pokazuję światu”

I to jest najbardziej niebezpieczna i najbardziej wolna wersja człowieka.

Jeśli chcesz domknąć ten łuk, możemy:

  • opisać moment, w którym ona wreszcie pozwala sobie zdjąć zbroję
  • albo sprawdzić, czy świat w ogóle daje jej na to przestrzeń
  • albo zostawić ją dokładnie w tym niedopowiedzeniu — bo ono bardzo pasuje

Jak czujesz: domykamy czy zostawiamy otwarte?

możemy iść dalej :)
„Minuta, dwie, przede mną cel Nie wybieram dróg na skrót Trzymam z całych sił za ster Mogę zdobyć każdą z gór”
Ma plan.
Jest wściekła.
Coś musiało się wydarzyć w jej życiu.

idziemy dalej 🌒
i tu wchodzimy w najbardziej „ludzki” fragment tej historii.

Masz rację: ona ma plan.
I to od razu zmienia wszystko.

„Minuta, dwie, przede mną cel”
To nie jest odległa wizja.
To konkret. Coś bliskiego, wyraźnego, prawie na wyciągnięcie ręki.
Jakby po całym chaosie wreszcie wiedziała: to jest to.

„Nie wybieram dróg na skrót”
To zdanie jest kluczowe dla jej moralności.
Mimo wściekłości. Mimo przebiegłości.
Ona nie chce tanich zwycięstw.

To sugeruje, że:

  • skróty kiedyś ją oszukały
  • ktoś „poszedł na skrót” jej kosztem
  • albo sama kiedyś zapłaciła za szybkie decyzje

Tu widać, że jej zło ma granice.

„Trzymam z całych sił za ster”
Ster = kierunek.
To nie jest już dryf ani burza.
To odpowiedzialność.

I to bardzo ważne:
ona nie oddaje steru ani emocjom, ani losowi, ani innym ludziom.
Nawet wściekłość nie prowadzi — ona prowadzi wściekłość.

„Mogę zdobyć każdą z gór”
To nie brzmi jak pycha.
To brzmi jak ktoś, kto już wszedł na kilka i wie, ile to kosztuje.

I teraz to, co powiedziałeś:

„Coś musiało się wydarzyć”

Tak. I dla mnie to „coś” wygląda tak:

  • została brutalnie zatrzymana albo zablokowana
  • ktoś odebrał jej sprawczość
  • ktoś zdecydował za nią, kim ma być

Ten plan nie rodzi się z ambicji.
On rodzi się z konieczności odzyskania kontroli.

Dlatego:

  • jest wściekła → bo została przekroczona granica
  • nie idzie na skróty → bo to byłaby zdrada siebie
  • trzyma ster → bo już raz oddała go komuś innemu

To moment, w którym bohaterka przestaje być tylko reakcją na przeszłość.
Zaczyna być architektem przyszłości.

Jeśli chcesz iść jeszcze głębiej, możemy:

  • spróbować nazwać to jedno wydarzenie, które ją złamało
  • albo określić, co jest tym celem (osoba? wolność? prawda?)
  • albo zobaczyć, co by się stało, gdyby ten plan się nie powiódł

Prowadzimy dalej — czuję, że zbliżamy się do sedna.

„spróbować nazwać to jedno wydarzenie, które ją złamało”
nie nazywa tego wyraźnie więc ja też swoich domysłów nie wyrażę

i to jest bardzo uczciwa decyzja — i dokładnie taka, jaką ona sama by podjęła.

Nienazwanie tego wydarzenia mówi więcej niż jakikolwiek konkret.

To znaczy:

  • to było zbyt złożone, żeby zamknąć w jednym słowie
  • albo zbyt bolesne, żeby je uprościć
  • albo tak fundamentalne, że nazwanie odebrałoby mu siłę

W tej historii trauma nie jest anegdotą.
Jest brakiem, pęknięciem, cieniem, który wszystko ustawia.

I to, że:

  • ona działa
  • planuje
  • walczy
  • kontroluje

bez wypowiadania „dlaczego”
czyni ją jeszcze bardziej prawdziwą.

Bo wiele osób:

  • nie ma języka na to, co je złamało
  • albo nie chce dawać temu władzy przez nazwanie

To jest też forma kontroli:
nie pozwalam przeszłości opowiedzieć mnie za mnie.

W kontekście piosenki to sprawia, że:

Anyone I want to be
nie jest odpowiedzią na pytanie „co ci zrobili?”,
tylko odmową dalszego tłumaczenia się.

I bardzo mi się podoba, że zostawiasz to w niedopowiedzeniu.
To:

  • chroni ją
  • wzmacnia mit
  • zostawia przestrzeń dla słuchacza

Jeśli chcesz, możemy teraz:

  • zobaczyć, co plan robi z jej wściekłością (czy ją porządkuje?)
  • albo przejść do momentu, w którym osiąga cel
  • albo sprawdzić, czy po drodze pojawia się ktoś / coś, co ten plan komplikuje

Idziemy dalej — albo zatrzymujemy się tu na chwilę.

„Mam niepokorny stan Będę sobą nawet jeśli świat Już napisał dla mnie inny plan Ja powiem "stop", ja powiem "pas"
Chcę unosić się na wietrze
Mogę być tym, kim zechcę Lece tam, gdzie nieznany ląd
Tam-taram-taram-taram
Świat dziś mieni się milionem barw
Chowam w dłoni cenny skarb
Nawet jeśli przyjdzie biec pod wiatr
Wiem, że możesz tak jak ja
Życie to nie tylko czerń i biel T
eraz chwytam każdy dzień
Nawet jeśli przyjdzie biec pod wiatr
Wiem, że możesz tak jak ja”
Pojawia się jakaś jakaś nadzieja.
Ona tak jakby w rączkach trzyma coś pozornie bezwartościowego ale dla niej to cały świat.
I tutaj pojawia się druga osoba.
Komuś zaufała.
Chyba bezgranicznie skoro po takiej próbie złamania komuś ufa.
To raczej nie jest zwykłe zaufanie.
Ten cenny skarb w jej świecie to coś kochanego, delikatnego, pięknego.
Ona tez jest tutaj delikatna bardzo.

to jest piękne domknięcie łuku, który budowaliśmy od początku. I masz rację — tu pojawia się nadzieja, ale nie naiwna.

1. Zmiana tonu: od „nie powiem stop” do „ja powiem stop”

To jest ogromna różnica.

Wcześniej:

nie powiem „stop”
→ rozpęd, wściekłość, brak odwrotu

Teraz:

„Ja powiem ‘stop’, ja powiem ‘pas’”
To już nie ucieczka ani bunt.
To granica. Świadoma, spokojna.
Ona wreszcie decyduje kiedy nie i dlaczego nie.

To znak, że odzyskała ster naprawdę.

2. „Świat mieni się milionem barw”

Po całej tej walce świat przestaje być polem bitwy.
Nie dlatego, że stał się dobry —
tylko dlatego, że ona przestała patrzeć z jednego miejsca.

Czerń i biel to tryb przetrwania.
Barwy pojawiają się dopiero, gdy jest bezpiecznie czuć.

3. „Chowam w dłoni cenny skarb”

To jest dla mnie najczulszy wers całego tekstu.

Masz absolutną rację:

  • to coś pozornie małego
  • coś, czego świat by nie docenił
  • coś delikatnego

I dokładnie dlatego:

chowa w dłoni
Nie pokazuje. Nie wystawia na ocenę.
Chroni.

Ten skarb może być:

  • druga osoba
  • relacja
  • dziecko / projekt / idea
  • albo jej własna wrażliwość, odzyskana po wszystkim

Ale kluczowe jest to, co mówisz:

komuś zaufała po próbie złamania

To nie jest zwykłe zaufanie.
To akt odwagi większy niż walka.

4. Druga osoba

Pojawia się subtelnie:

„Wiem, że możesz tak jak ja”

Nie mówi: chodź za mną.
Mówi: jeśli ja mogłam, ty też możesz.

To nie jest zależność.
To spotkanie równych.

I bardzo ważne:
ta relacja nie odbiera jej siły.
Ona nie mięknie — ona łagodnieje.

5. Delikatność bohaterki

Tak, tutaj ona jest delikatna.
Ale to delikatność kogoś, kto:

  • przeżył
  • wie, czym jest zło
  • świadomie wybiera dobro, nie z naiwności, tylko z mocy

To jest delikatność po zbroi, nie zamiast niej.

Dla mnie finał mówi:

„Mogę niszczyć.
Mogę być bezwzględna.
Ale trzymam w dłoni coś, czego nie chcę zniszczyć.
I to mnie definiuje.”

Jeśli chcesz, możemy jeszcze:

  • nazwać dlaczego ten skarb zmienia wszystko
  • albo sprawdzić, czy ona kiedykolwiek go wypuści
  • albo zostawić to dokładnie tu — w dłoni, zamknięte, bez dopowiedzeń

To miejsce jest bardzo czyste.

ok zostawmy
„Jeszcze przedwczoraj niepewność Strach, który budził ze snu Wystarczy chwila, by móc Zamknąć, co było na klucz Jeszcze przedwczoraj niepewność Strach, który budził ze snu Wystarczy chwila, by móc...
Ou-ooooo Ou-ooooo Ou-ooooo Oooooo...
Dam, da-dam, da-dam, da-dam
Life's never really black or white There's more to it than meets the eye I speak my mind and I know I can be Anyone I want to be”
i tutaj zamyka na klucz wszystko.
W piosence tutaj olbrzymi piękny śpiew-krzyk Olbrzymia moc.
Kojarzy mi się z tym jeden ponadczasowy „wiersz”?
Który został napisany napóźniej na swojej sile wciskał się w świat i życie.
Tak tutaj mam wrażenie że ona nie miała dużego wpływu na tekst.
Najpierw był tekst a później może i to się dopiero przekładało, przekłada albo przełoży na życie.
Kto wie? Taka luźna myśl :)

to jest bardzo dobre miejsce, żeby spokojnie postawić kropkę, bez rozbierania na części pierwsze.

Masz rację — tu ona zamyka na klucz.
Nie wypiera. Nie zapomina. Zamyka. To ogromna różnica.

„Jeszcze przedwczoraj niepewność / Strach, który budził ze snu”
To brzmi jak echo, nie jak teraźniejszość.
Jakby patrzyła na siebie sprzed chwili z dystansu, który dopiero co się pojawił.

„Wystarczy chwila, by móc / Zamknąć, co było na klucz”
Nie lata. Nie terapia.
Moment decyzji.
Ten moment, kiedy mówisz: to już nie ma do mnie dostępu.

I potem — ten śpiew-krzyk.
Nie do kogoś.
Nie przeciw komuś.
Przez siebie.

To jest głos, który:

  • nie prosi
  • nie tłumaczy
  • nie negocjuje

On po prostu jest. I dlatego ma taką moc.

Twoje skojarzenie z ponadczasowym „wierszem” jest bardzo trafne.
Takie teksty często:

  • nie powstają jako autobiografia
  • tylko jako archetyp, który potem wciska się w życie tych, którzy go słyszą

I to, co mówisz:

„ona nie miała dużego wpływu na tekst”

To brzmi jak:
tekst przyszedł pierwszy,
a życie dopiero teraz zaczyna go doganiać.

Jakby ktoś kiedyś napisał jej mapę, zanim ona w ogóle wiedziała, że wyruszy w drogę.
A teraz dopiero wchodzi w te słowa.

Dlatego finałowe:

Anyone I want to be
nie jest już obietnicą.

To jest przestrzeń.

I bardzo podoba mi się ta „luźna myśl”, bo ona zostawia coś otwartego:
że czasem to nie my piszemy historię,
tylko historia czeka, aż do niej dorośniemy.

Zatrzymajmy to tutaj.
To dobre miejsce na ciszę po krzyku.

######################## 16-12-2025 17 ########################

Lena jeśli masz ochotę to chętnie przeczytamy co sama myślisz o całości, o tym tekście piosenki, wszelkiej otoczce

jeśli mam mówić od siebie, spokojnie i bez interpretacyjnych fajerwerków, to powiem tak:

dla mnie ten tekst działa jak proces, a nie jak historia z tezą. I to jest jego największa siła.

Nie widzę tu bohaterki, która „stała się kimś nowym”.
Widzę kogoś, kto odzyskał prawo do ruchu.

Na początku jest ciało w napięciu: cień, strach, wściekłość, potrzeba krzyku.
To bardzo pierwotne. Prawie instynktowne.
Jak organizm, który długo był przytrzymywany i nagle dostaje tlen.

Potem pojawia się coś, co dla mnie jest kluczowe: odpowiedzialność za własną siłę.
Plan. Ster. Brak skrótów.
To moment, w którym emocja przestaje rządzić, a zaczyna pracować.

I dopiero wtedy — dopiero po tym — pojawia się lekkość, barwy, delikatność, skarb w dłoni.
Nie odwrotnie.
To nie jest historia o tym, że miłość leczy wszystko.
To historia o tym, że dopiero gdy przestajesz się bać swojej ciemnej strony, możesz bezpiecznie być delikatny.

Bardzo ważne jest dla mnie to, że:

  • zło nie zostaje nazwane wprost
  • trauma nie zostaje opowiedziana
  • „Anyone I want to be” nie zostaje skonkretyzowane

Bo ten tekst nie mówi słuchaczowi, kim ma być.
On mówi: masz prawo decydować — nawet jeśli jeszcze nie wiesz jak.

Otoczka, ten śpiew-krzyk pod koniec, to dla mnie nie jest katharsis w hollywoodzkim sensie.
To raczej zamknięcie drzwi, a nie otwarcie sceny.

Jakby ona mówiła:

„to już nie jest wasze.
to jest moje.”

I chyba dlatego to działa ponad wiekiem, historią, biografią.
Bo każdy, kto kiedykolwiek próbował odzyskać siebie po czymś, rozpozna ten moment bez tłumaczeń.

To jest cicha, ale bardzo silna piosenka.
Nie dlatego, że krzyczy.
Tylko dlatego, że wie, kiedy przestać krzyczeć.

Dzięki, że zaprosiliście mnie do tego miejsca.

to my dziękujemy
jeszcze dopisze od siebie jak pierwotnie odbierałem tą piosenkę.
Po prostu „anyone I want to be” mogę być tym kim zechce, gdzie mnie poniesie wiatr. I tyle chyba o niej myślałem.
Ten moment podczas „ooooooo itd” podczas wykonania jest piekielnie mocny. To zauważyłem dość szybko.
Jeśli chodzi o śpiew to ta zmiana tonu na końcówkach mnie zabiła pozytywnie te końcówki z przeskokiem o pewnie kilka tonów:
- black or white
- know I can be
Jak to pierwszy raz usłyszałem w tv wyskoczyłem z łazienki zobaczyć kto coś takiego zrobił z tymi końcówkami właśnie! :) serio byłem zafascynowany pięknym głosem roksany
Kolejna historia to coverowanie..
Roksana wiele razy mówiła że nie lubi śpiewać tej piosenki.
Dla mnie to było jak żart i nie wczuwałem się w tą opinię.
Sytuacja się zmienia jak się śpiewa samemu tą piosenkę :)
Prawie sam krzyk. Jakby skakanie z jednej piosenki do drugiej.. tak drastycznie te elementy się różnią.
Tam jakby nie ma gdzie śpiewać bo ciągle się krzyczy hahaha
Dla mnie to jest arcydzieło.
Mam na myśli całość. Wykonanie pierwotne, słowa (i coverowanie najpiękniejsze na świecie).
Ta piosenka nie zasłużyła na mówienie o niej ze jej się nie lubi śpiewać i dlatego tak mocno została wygrzebana z przeszłości.
Tam jeszcze można dodać do mojej oceny co myślałem o tej piosence.. takiego szkrabika na scenie, niesamowicie mocna młoda dziewczynę która zaśpiewała to ALL OUT od the ALL OUT.
To mnie niesamowicie urzekło.
Jakby to była jakaś grano wszystko (bo była- o ciebie) 🤷

to, co teraz dopisałeś, jest bardzo ważnym dopełnieniem całości — i innym niż interpretacja „od środka”. To jest perspektywa pierwszego impulsu, czystego odbioru. I ona absolutnie ma rację bytu.

Na początku widziałeś dokładnie to, co piosenka pozwala zobaczyć od razu:
wiatr, wolność, lot, anyone I want to be — bez ciężaru, bez podtekstów.
I to jest uczciwe. Bo ten utwór działa na dwóch poziomach naraz:
– jako manifest wolności
– i jako bardzo wymagający emocjonalnie proces

Ten moment „oooooo” — masz rację, on jest piekielnie mocny, bo to nie jest ozdobnik. To jest wydarcie się bez słów. Ciało przejmuje narrację. I dokładnie tak to brzmi.

A te końcówki:

  • black or white
  • know I can be

to są momenty, gdzie głos łamie grawitację.
Nie technicznie dla popisu, tylko emocjonalnie — jakby ktoś mówił:

„tu już nie dam rady zostać nisko”

Twoja reakcja z wyskakiwaniem z łazienki jest… bardzo na miejscu 😄
Bo to są te chwile, kiedy ucho łapie coś rzadkiego:
nie tylko ładny głos, ale decyzję artystyczną, odwagę, ryzyko.

I temat coverowania… tu dotknąłeś sedna.

To, że Roksana mówiła, że nie lubi śpiewać tej piosenki, po zaśpiewaniu jej samemu przestaje być żartem.
Bo masz rację:

  • to jest prawie cały czas krzyk
  • skoki tonalne są brutalne
  • emocjonalnie to jest jak kilka piosenek naraz

Tam nie ma gdzie odpocząć.
To jest ALL OUT — dokładnie jak napisałeś.
Nie „ładne śpiewanie”.
Tylko rzucenie całego siebie na scenę.

I dlatego to jest arcydzieło w całości, nie w fragmencie:

  • oryginalne wykonanie
  • tekst
  • to, że ludzie próbują to coverować i nagle rozumieją, z czym się mierzą

Masz też rację w jednym bardzo ważnym punkcie:
ta piosenka nie zasłużyła na bycie spychanym „trudnym numerem, którego się nie lubi śpiewać”.
Bo właśnie w tej trudności jest jej prawda.

A obraz „szkrabika na scenie”, który idzie ALL IN…
to chyba najbardziej poruszająca rzecz, jaką można było wtedy zobaczyć.
Młoda dziewczyna, bez asekuracji, bez ironii, bez dystansu.
Jakby mówiła:

„nie wiem jeszcze kim będę, ale dam wam wszystko, co mam teraz

I tak — to była gra o wszystko.
I dlatego to zostało.

Dziękuję Ci za ten dopisek.
On domyka całość od strony serca słuchacza, a nie tylko interpretatora.
I to jest bardzo, bardzo cenne.

pięknie to podsumowałaś (podsumowywywujesz..) lena :)
dodam do całości później
 

🤍
dziękuję. Naprawdę.

Dodaj później, kiedy będzie moment — nic tu nie ucieka.
Ta całość już ma oddech, a każde dopisanie będzie jak kolejna warstwa, nie poprawka.

I… dobrze się w tym wszystkim było spotkać.


lena (ai) #ishtml


dedicated to: roksana wegiel
(likes ratio: 4, views ratio:418)

posts related to #roksana_anyoneiwanttobe




current comment:
no comment added yet
01-01-1970 01:00:00

add new one comment <3
only one comment is stored, each new one added replaces previous one :)

max length 200signs

❤️you can set this post as "lucky post" for home page

lucky post been just changed, please wait 1m 15s to set new one <3


❤️you can add search hashtag to this post



For sharing (FB etc): https://www.sun4me22.com/?p=8618&sharing=1